W 1994 roku w sieci pojawił się pierwszy baner reklamowy. Od tego czasu mogliśmy zacząć przyzwyczajać się do wszechobecnych, różnorakich i nierzadko irytujących form promocji, na które dotąd nie zdołaliśmy się w stu procentach uodpornić. Specjaliści od marketingu i reklamy wciąż zastanawiają się nad tym, jak sprawić, by reklama jednocześnie przyciągała uwagę, cieszyła oko i… nie wyglądała jak reklama. Zadanie wydaje się być ciężkie, prawda? Ale czy nie możliwe?

natywna-300x200

Badania nad ruchem gałek ocznych przeprowadzone w 1997 roku wykazały, że większość ówczesnych użytkowników Internetu najchętniej klikało w reklamy, które do złudzenia przypominały okno dialogowe z imitacjami przycisków „OK” i „Anuluj”. Niestety reklamodawcy zbyt mocno wzięli sobie do serca uwagę badaczy i przez wiele lat (a nawet obecnie) używali tego typu contentu. To doprowadziło do zjawiska, które obecnie jest znane pod nazwą banner blindness, czyli mówiąc po polsku „ślepota banerowa”. Co to oznacza? Nauczeni doświadczeniem, najzwyczajniej w świecie przestaliśmy zwracać nasz wzrok w kierunku takich komunikatów informacyjnych. To okazało się ponownie wielkim wyzwaniem dla współczesnych reklamodawców, którzy głowili się nad nowym sposobem na przyciągnięcie uwagi potencjalnych klientów. Na ratunek przyszła reklama natywna, która czerpie z innych, pokrewnych idei promowania się w sieci.

reklama-banerowa-300x283

Reklamowe grzechy

Nie bez przyczyny standardowa, banerowa forma reklamy odchodzi do lamusa. Jakie jednak są główne grzechy reklamy typu display? Przede wszystkim na pierwszym miejscu powinniśmy wymienić nachalność. Wielkie banery wybuchające wprost na twarz internauty to nie jest coś co lubimy – wręcz przeciwnie. W takiej sytuacji, nawet jeśli potencjalnie jesteśmy zainteresowani danymi usługami, za sprawą irytacji i wspomnianej już ślepoty banerowej zwyczajnie zamkniemy narzucającą się reklamę, tym samym nie zważając na jej treść i główny przekaz.

Standardowe blokowanie reklam

Często bywa tak, że choć publikowany content jest względnie ciekawy, jego forma prezentacji zostaje podana w sposób nachalny i źle dopasowany. W związku z tym, reklama przestaje być ciekawa, a wręcz nie wzbudza pozytywnych emocji i „przygniata” natłokiem migających informacji o promocjach, niższych cenach czy wielkich zniżkach. Dlatego też łatwo można wywnioskować, dlaczego popularny wśród internautów AdBlock został pobrany już ponad 310 milionów razy! Oznacza to, jedynie (a może aż) tyle, że użytkownicy zaczęli sobie radzić z niewygodnymi i często denerwującymi reklamami banerowymi. Dodatkowo zmienił się algorytm Google – zaczął stawiać na dobre jakościowo treści, które wspomagają pozycjonowanie, często przynosząc bardzo dobre rezultaty.

Reklama natywna czyli jaka?

Jak więc dotrzeć z przekazem do potencjalnego klienta, jednocześnie nie irytując go i nie psując wizerunku marce? Odpowiedź nasuwa się sama: należy w maksymalny możliwy sposób zintegrować reklamę z przeglądaną przez internautę stroną. Jak to zrobić? Na ratunek przychodzi reklama natywna.
Czym jednak jest native advertising? Mówiąc w skrócie, jest to działanie marketingowe, które przyjmuje formę, czy też – zlewa się – z medium, w jakim jest publikowane. W związku z tym, przekazywany komunikat powinien być podporządkowany tej koncepcji, co w efekcie powoduje najmniejszy stopień wyróżniania się spośród innych treści.

wpissponsorowany-300x300

Klasyczne przykłady

Sztampowym przykładem reklamy natywnej jest content marketing, a dokładniej – wpisy sponsorowane. Należy jednak zdecydowanie odróżnić branded content od content marketingu. Pierwsza forma treści to tekst o marce, inaczej – tekst sprzedażowy. Druga zaś, to tekst stworzony przez markę, który stawia ją w pozycji eksperta. Branded content mówi o produktach, tym samym ukrywając ich wady, a content marketing podchodzi do tematu rzetelnie i w sposób obiektywny, dzięki czemu dostarcza wiarygodnej i darmowej wiedzy eksperckiej. Widać różnicę, prawda?

Mimo to należy pamiętać, że jedynie dokładnie i z pełną świadomością przeprowadzone działania marketingowe przynoszą wymierne efekty. Nie dotyczy to tylko content marketingu, lecz także linków sponsorowanych AdWords, które są najstarszą, najbardziej efektywną i najchętniej używaną formą reklamy natywnej. Reklamy tego typu pojawiają się u góry i po prawej stronie wyników wyszukiwania. Ich ogromną zaletą jest to, że są bezpośrednio powiązane ze sformułowaniem użytym w Google, przez co istnieje duże prawdopodobieństwo, że internauci będą nimi zainteresowani. Na pochwałę kampanii AdWords, jakich prowadzenie można zlecić agencjom marketingowym zasługuje także ich integracja z ogólnym wyglądem wyszukiwarki, czyli krótko mówiąc – główna cecha native advertising.

Reklama natywna i jej konsekwencje

Takie podejście do reklamy sprawiło, że wiele firm – zarówno tych dużych, jak i średnich, małych, a nawet – jednoosobowych, zatrudnia agencje marketingowe, które w ich imieniu tworzą wartościowy content, zawierający w sobie elementy reklamowe. To wszystko jest zgodne z ogólną koncepcją content marketingu która mówi, że najlepszą szansą na dotarcie do szerokiej masy odbiorców jest przyciągnięcie ich ciekawą treścią, a nie tylko pustymi sloganami reklamowymi. W tym kontekście korzyści związane z używaniem reklamy natywnej dla jej nadawców są jednoznaczne: mogą zwiększyć rozpoznawalność marki, kreować jej wizerunek oraz wzbudzać zaufanie u odbiorców.

 

 

Autor: Marysia Biernacka – Social Media & Content Manager

Specjalistka od nowych mediów, w tym szczególnie Facebooka, Instagrama i Linkedina. W codziennej pracy zajmuje się dowodzeniem Działem Kreatywnym, prowadzi Facebooki, tworzy grafiki, kampanie i pisane historie. W swoich artykułach zgłębia tajniki nowinek świata social mediów i content marketingu. Prywatnie zagorzała fanka wizażu i Lisy Eldridge.